sobota, 26 grudnia 2015

Już jutro miała być wigilia. Lubiłam święta ale od kiedy nie odzywam się z rodzicami, nie miałam z kim ich spędzać.
Pokłóciłam się z rodzicami o jakąś błahostkę a teraz nie odzywamy się od trzech lat. Rodzeństwa nie miałam a jak by tak było to i tak pewnie poszliby do rodziców. Kuzynów nie widziałam od kłótni z rodzicami i zostałam sama. Miałam tylko mojego przyjaciela Logana. On zawsze był przy mnie kiedy go potrzebowałam.
Nie obchodziłam w ogóle świąt, dla mnie to były tylko dni wolne od pracy.
Dzisiaj miałam iść z Loganem do kina.
Logan co roku wyjeżdżał za granice do swojej rodziny na święta, ale w tym roku spóźnił się na samolot, który jest dwa dni przed wigilią a potem dopiero dwa dni przed nowym rokiem.
Te święta wyjątkowo miałam spędzić z Hendersonem.
Za dwie godziny miał po mnie przyjść. Lubiłam spędzać z nim czas, tylko on umiał mnie pocieszyć gdy byłam smutna.
Poszłam pod prysznic, odprężyłam się. Ubrałam się dosyć ciepło bo na dworze było na minusie z dziesięć stopni. Narysowałam czarną kreskę na powiece, rzęsy pomalowałam czarna maskarą, a usta umalowałam błyszczykiem.
Usłyszałam dzwonek do drzwi, wiedziałam że to on. Gdy otworzyłam drzwi to staną przede mną chłopak w czarnym garniturze. Głupio mi się zrobiło bo ja ubrałam się tak żeby tylko ciepło było a Logan w cienkiej koszuli i marynarce.
-Hej, nie wiedziałam że mam się ubrać tak elegancko.
-Cześć. To dobrze, że nie wiedziałaś, o to mi chodziło - uśmiechną się po czym pokazał mi gestem ręki że mam iść pod bramę. Nie wiedziałam o co chodzi ale bez pytań szybko wzięłam kurtkę, włożyłam ją i poszłam w wskazane mi miejsce. Na miejscu zauważyłam czarną limuzynę, zamurowało mnie, myślałam że może kierowca pomylił adresy i staną tu gdzie nie trzeba, te myśli spłynęły gdy zauważyłam że Logan otwiera mi drzwi do auta. Wsiadłam niepewnie upewniając się że to na pewno Henderson. Podjechaliśmy pod moją ulubioną restaurację. Gdy weszliśmy do środka kelner od razu pokazał nam gdzie mamy usiąść. W pojemniku z lodem stał szampan, kelner nalał nam po połowie kieliszka i odszedł. Biorąc małe łyczki przyglądałam się Loganowi. Po minucie milczenia chłopak podszedł do mnie i zapytał czy przejdziemy się po parku który był kilka metrów od tej restauracji. Zgodziłam się i wyszliśmy. Logan zawiązał mi oczy chustą nadal nie wiedziałam o co chodzi. Chłopak złapał mnie za rękę, przeszliśmy kawałek. Henderson ściągną  mi chustę i ujrzałam wielką choinkę naprzeciwko mnie, świeciła się na kolorowo a pod nią stał prezent, Logan gestem ręki pokazał mi że to dla mnie i żebym go otworzyła. W środku było serce z wyznaniem miłosnym z podpisem Logana. Odwróciłam się w jego stronę, on patrzył się na mnie z tym jego słodkim uśmiechem. Podszedł do mnie i musną moje usta swoimi, poczułam motyle w brzuchu. Ucieszyłam się z tego bo już dawno zaczęłam coś do niego czuć. Przytuliliśmy się do siebie usiedliśmy na ławce i patrzyliśmy na tą choinkę.

  • Moim zdaniem ten imagin wyszedł strasznie. Bardzo mi się nie podoba ale następnym razem postaram się zrobić coś lepszego. Błagam piszcie komentarze co o tym sądzicie.

1 komentarz:

  1. Jakie to było piękne *-* tak słodko wyznał jej miłość, jeej :3 mam nadzieję, że ona od teraz polubi Święta :D

    OdpowiedzUsuń